Działanie elektro-rowerów

Wszystko zaczęło się od Japonii. Na ulicach Tokio masowo zaczęli pojawiać się cykliści, których pojazdy nie opierały się wyłącznie o siłę mięśni. Nowoczesne rowery wyposażano także w silniki elektryczne, które sprawiały, że jazda stawała się przyjemna i przede wszystkim nie męczyła. Po Japończykach pomysł szybko podłapali także Europejczycy i Amerykanie. W efekcie rower elektryczny stał się sposobem na transport do pracy i na zakupy. Jak jednak udało się połączyć standardowy łańcuch z silnikiem elektrycznym?

Najczęściej silnik elektryczny zamontowany jest tak, aby przekazywał moc na wybrane koło za pomocą dodatkowego łańcucha lub wbudowany jest w piastę. W drugim przypadku napęd przekazywany jest bezpośrednio i nie trzeba liczyć się ze stratami wynikającymi z siły tarcia. Oczywiście ważnym elementem jest także miejsce na baterię. Na ogół są to metalowe pojemniki, które kształtem przypominają prostopadłościan. O ile na początku baterie były duże i ciężkie, o tyle dzisiaj nowoczesna technologia pozwala na stosowanie lekkich i pojemnych akumulatorów.

Może być kilka sposobów na napędzanie elektro-roweru. Jeżeli prowadząca go osoba ma ochotę używać wyłącznie siły mięśni, nie ma z tym większego problemu. Wystarczy odłączyć agregat elektryczny i można się cieszyć jazdą. Może się także zdarzyć sytuacja całkowicie odwrotna. W takim przypadku jednostka napędowa przejmie kontrolę nad nadawaniem pędu. W europejskich warunkach legislacyjnych sytuacja taka jest możliwa jedynie do 25 km/h. Po osiągnięciu tej prędkości silnik jest odłączany i napęd odbywa się wyłącznie za pomocą pedałów. Oczywiście należy pamiętać, że wykorzystywanie tylko jednostki napędowej obciąża akumulator i tym samym znacznie zmniejsza się zasięg.

Ekologiczny pojazd może również jednocześnie uzyskiwać napęd z dwóch źródeł. W takim przypadku jeżeli zdecydujecie się na dominację siły mięśni, moc elektryczna stanie się jedynie wspomagaczem. Możliwa jest także sytuacja odwrotna. Większość pędu pochodzić będzie zatem z silnika.